czwartek, 18 października 2012

Chicago&Spirit Week !

Ostatni weekend spedzilam w Chicago na exchange students trip. W czwartek wieczorem pojechalismy z Guilem i Juanem do naszej koordynatorki zostac na noc, bo nastepnego dnia wyjezdzalismy o 4:30. Miala piekny dom, ze sloikami z postaciami Disneya na polkach i bylo bardzo smiesznie, uwielbiam moja koordynatorke! Po dotarciu do Evansville, nareszcie poznalam Tamare z Nowej Zelandii z ktora pisalam na facebooku od marca. Bylysmy bardzo podekscytowane ze sie w koncu poznamy i sie nie mylilysmy. Pomimo tego ze jej akcent jest bardziej brytyjski niz amerykanski i na poczatku bylam zmieszana bo malo rozumialam to droge powrotna cale 6h spedzilysmy razem na rozmawianiu, graniu w panstwa i miasta i inne pierdoly. A jak przyszedl czas rozstania to prawie sie poplakalam. W ogole caly wyjazd byl takim oderwaniem od zycia tutaj. 3/4 ludzi bylo z Europy i strasznie sie zzylismy przez te 3 dni ze soba, bo jak to stwierdzilismy, ludzie w ameryce sa zafascynowani foreigns ale tak naprawde nikt nie chce zostac Twoim prawdziwym przyjacielem, bo kazdy ma swoje zycie. Narzekalismy na jedzenie i na to ze nienawidzimy pizzy (wlasnie zjadlam pizze na obiad -.-), ze wszystko jest mrozone, ze w szkole czujemy sie samotnie a host rodzice nie zawsze sa tacy kochani i cudowni jak sie wydaja. Wszyscy w weekendy sa uziemieni w domach, nie maja co robic i tesknia za europejskim zyciem, ale mimo wszystko nikt nie chce wracac do domu. I pomimo tego ze cale 3dni w Chicago padal deszcz  i w sumie byly male problemy techniczne, wiec nie zobaczylismy nawet skrawka chicago to i tak bylam najszczesliwsza na swiecie ze moglam zobaczyc to miasto.

Z Tamara

Ogolnie to mam problem z wymowa slowa hamburger wiec to zdjecie pasuje idealnie

Z Tamara, Disney store

Cala gruupa :)

Z Xenia z Danii









Po powrocie z Chicago bardzo nie chcialam znow mieszkac na tej wsi i isc do szkoly, ale nie mialam wyboru. Ten tydzien to Spirit Week, wszystkie druzyny sportowe sa przed sectionals, czyli najwazniejszymi meczami calego roku. Spirit Week znaczy ze mamy 3 dni przebierania sie w szkole (powinno byc 5dni, nie wiem czemu jest 3). Cala szkola jest ozdobiona w przerozne plakaty, wszystko jest ziieelona (barwy mojej szkoly) i kazda osoba ktora gra w jakis sport ma ozdobiona szafke.


Pajama day

Yearbook - Sam, Jaci i ja

Nerd day, z moim bylym trenerem cross country!
 Przed wyjazdem do Chicago mialam dosc zle dwa tygodnie. W szkole czulam sie bardzo obco, niektore dziewczyny pokazaly swoja druga twarz (ta wredna), moja host babcia byla w szpitalu wiec host mama nie byla ze mna w domu, tesknilam za polska, mialam dosc bycia tutaj i w ogole chcialam napisac cos na blogu ale bylyby to same pesymistyczne rzeczy, wiec wolalam poczekac az sie polepszy. W tym czasie bylam tez na meczu footballu i poznalam przybrana siostre Missy, ktora jest szalona i ciagle sie smialysmy i hahaha taka pozytywna osoba. I zrobilam z Lauren kolorowe ciasto! Spedzilysmy milion godzin na przygotowaniu i poszlam spac o pierwszej w nocy ale warto bylo, bo bylo przepyszne! I jedna z przybranych corek Missy zaprosila mnie na slub i poprosila mnie zebym byla jej bridesmaid!!!! Slub jest w styczniu, jestem strasznie podekscytowana, bo bede pierwszy raz uczestniczyc w amerykanskim slubie i w dodatku bede druhna! (VIPem jak to powiedzialam do mojej host mamy). Sukienka juz wybrana i zaplacona, teraz trzeba zorganizowac wieczor panienski i wszystkie inne rzeczy ktora robia druhny dla panny mlodej!

Ja, Missy i Ashley (przybrana siostra Missy)

W dzien zakupow z Lauren, kiedy to spedzilysmy 6h w miescie i nie kupilysmy nic.

Football game

Dodaj napis



Ogolnie to nie wiem kiedy, ale zrobilo sie strasznie jesiennie i wszystkie zielone drzewa zamienily sie w kolorowe drzewa i stwierdzilysmy z Lauren ze musimy isc na spacer porobic zdjecia ale jak widac czasu brak. Wczoraj pstryknelam pare z konmi.
W poniedzialek i wtorek mam dni wolne od szkoly bo jest Fall Break, a jutro przyjezdza do mnie Tamara i zostaje caaly weekend!!! Tak sie bardzo ciesze ze znow zobacze ta nowozelandzka osobke z dziwnym akcentem :) haha
Przed domem


A ogolnie to tesknie za domem i w sumie to zmusilam sie do napisania notki dla moich przyjaciolek ktore sie juz niecierpliwily ze tak dlugo nic nowego nie dodawalam. Kocham :*

7 komentarzy:

  1. ojejka "dla przyjaciółek" <3<3<3<3<3<3<3<3
    dzięki many <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, tę wycieczkę organizowała Ci fundacja? Trzymaj się ciepło ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. organizowala moja agencja ale musialam zaplacic normalnie

      Usuń
  3. będzie lepiej, każdy ma gorsze dni ;*
    nie umiesz powiedzieć słowa hamburger ? ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. to tak naprawde dla mnie ta notkA, bo opis chicago i ze ja jestem twoja przyjaciolka:* :D kocham bardzo mocno!:*:*

    OdpowiedzUsuń
  5. ten opis na górze jest bardzo prawdziwy, zgadzam się co do wszystkiego, ale mimo to nie chciałabym wrócić.. życie tutaj nie zawsze jest tu 'jak w filmie' jak opisują to niektóre osoby;) ale mimo to mam nadzieję, że będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy nowy wpis ? Co u Ciebie ? <33

    OdpowiedzUsuń