niedziela, 26 sierpnia 2012

Holiday World, Homecoming queen, cross country and stuff

Jakos nie umiem sie ciagle zabrac do napisania tutaj. Nie mam zabardzo czasu, ciagle sie cos dzieje! Kazdy dzien jest zapelniony i jak znajde jakas godzinke dla siebie to spedzam ja na rozmowach z przyjaciolmi lub rodzina, wiec prowadzenie bloga jest ciezsze niz myslalam. No ale mam duzo zdjec wiec trzeba sie nimi podzielic! :D hah
Tak w skrocie ostatnie 2tyg:
W sobote bylismy w Christian Church, gospel itd. zupelnie inaczej wyglada to niz w katolickim kosciele, podobalo mi sie, bo kocham gospel ale ogolnie cala oprawa za bardzo roznila sie od tego do czego jestem przyzwyczajona, wiec chcialabym isc do katolickiego kosciola :) i poprosilam zebysmy w boze narodzenie obowiazkowo poszli na msze.
Drugi tydzien szkoly zlecial szyybko. Tak sie ciesze ze dni w ciagu tygodnia sie nie dluza, bo lekcje szybko zlatuja, potem trening, obiad, odpoczynek, karmienie koni i spanie. Umiem juz otwierac sama szafke! Ostatnie dni tygodnia nikt mi nie pomagal bo nie musial! Taka dumna! Taka dumna! haha :D
Jakos w czwartek chyba bylo glosowanie na homecoming fall iii....zostalam wybrana! Boze jakie bylo moje zaskoczenie! Caly moj rocznik glosowal (czyli jakies 100 osob) i wybrali akurat mnie. Haha smieszne bo wszyscy z zewnatrz sa zaskoczeni rownie jak ja, bo jestem w tej szkole dopiero 2tyg i przeciez tak naprawde nikt mnie nie zna...w kazdym badz razie w poniedzialek opuszczam trening cross country i jedziemy kupic sukienke, ktora bedzie od razu na prom. Moim partnerem jest Derek czy jak mu tam na imie...no i wszyscy sa wrecz pewni ze dostane korone.
Po ciezkim tygodniu w koncu przyszedl wyczekiwany piatek i gra footballu. Niestety bylam tak zmeczona po treningu i calym tygodniu ze ciezko bylo wysiedziec. Mimo wszystko bylo dosc nudno, pilka nozna jest lepsza niz football amerykanski, a cheerleaderki sa beznadziejne, ciagle z nich sie smialismy z Guillem.
Po meczu Juan i Guill przyjechali do nas do domu na noc, bo na drugi dzien jechalismy do Holiday world (park rozrywki). Zrobilismy ognisko z piankami ktorych nikt nie jadl bo nie bylo patyczkow.Bylo przesmiesznie :D Spalam jakos 4h. Holiday World nie roznil sie wiele od dotychczasowych parkow rozrywki w ktorych bylam, procz tego ze byl tez park wodny i tego ze rollcoastery sa 10razy szybsze niz w Europie. Bawilam sie swietnie, ale bylo nas strasznie duzo, wszyscy po kilku godzinach byli strasznie zmeczeni co doprowadzilo do spiecia, ale ogolnie caly dzien zakonczyl sie pozytywnie, wszyscy sie przytulilismy i zapomnielismy o tym co zle.
Dzisiaj bylam z Missy i Lauren zobaczyc nowonarodzona bratanice Missy -  Lexie,  ktora ma 3dni. PIEKNA! A potem zajelam sie moim projektem na socjologie, ktorym jest zrobienie albumu zeby przedstawic siebie i swoje zycie. Nie jest idealny ale ma duzo zdjec wiec mysle ze wystarczy zeby dostac A :) haha w piatek kolejny mecz, w sobote rano zawody biegania  a potem senior's pictures z Missy i Jennifer :) Ciesze sie ze w nastepnym tygodniu jeden dzien jest wolny od szkoly z powodu swieta...juz sie nie moge doczekac.




Kosciol

Po kosciele wstapilismy na 40ste urodziny niespodzianka przyjaciela Jerry'ego

Z przyjacielem Jerrego


Orientation meeting; wszyscy foreign z IN



Z Jaci

Guill

Ognisko

Holiday World

z 3dniowa Lexie

niedziela, 12 sierpnia 2012

American life

Ostatnie dni staly sie tak typowo amerykanskie. Poczulam ten klimat. W srode bylismy na festynie, bylam na kilku rollcosterach, po jednym zrobilo mi sie niedobrze, a potem mnie Missy jeszcze wepchnela na jeden. Nie moglismy dlugo siedziec, bo w czwartek byl pierwszy dzien szkoly. Tak strasznie sie stresowalam ze nie spalam cala noc, wiec do szkoly poszlam jak trup.

1.Dance Performance - Cale 48min przesiedzialam na lawce (bylismy przed szkola). Dziewczyny byly mile i nawet fajnie wygladalo to jak machaly kolorowymi flagami, ale zaraz po lekcji poszlam do sekretariatu i zmienilam moj 1st period na Study Hall (czas na robienie zad dom,luzna lekcja)
2.Yearbook - mam swoje stanowisko przy komputerze, jest nas tylko czworka dziewczyn i nasza praca na najblizszy czas to korekta ostatniego wielkiego artykulu z zeszlego roku.
3. Algebra - Mr. Lennie jest taki mily! Jest moim wychowawca. Ogolnie to nasza praca wyglada tak ze mamy chaptery na komputerze, dal nam  rozpiske na najblizszy tydzien i bedziemy na lekcji kazdy na swoim laptopie ogladac lekcje online i rozwiazywac zadani, a a on bedzie nam pomagal.
4. Economic - lekcja i nauczycielka przypomina mi moje podstawy przedsiebiorczosci w Polsce. Nic nie rozumiem na tej lekcji, nie wiem co tam robie i zle to wyglada.
5. English - Mrs. Ball jest calkiem w porzadku, choc wszyscy mowia ze jest okropna. Zobaczymy. Piatkowa lekcja wygladala tak ze dala nam obrazek i musielismy pisac na kartce co widzimy na obrazku i w kazdy piatek bedzie 1 minuta czytania, tzn. kazdy przynosi ksiazke i czyta przez ok. 10min. I opowiedziala nam historie o swoich dzieciach. Takie intro jak mozna znalezc pomysl na wypracowanie.
Lunch: W piatek usiedlismy ze znajomymi w lawce i dla jednego z nas zabraklo miejsca wiec Felisha (jak w filmie! hahah) wyzwyala mlodsza uczennice ze powinna ustapic miejsca bo jestesmy fucking seniors, a ona nic nie je, wiec lepiej niech sie usunie.
6. Spanish - Kocham Frau! Jest taka pozytywna i radosna. I mam obok siebie Guilla (foreign z Belgii) i ludzie bardzo sa smieszni i jest tak wesolo na tej lekcji, ze az chce sie chodzic :)
7. Sociology- Pan bardzo mily, byl okropnie podekscytowany ze ma Belgijczyka i Polke na zajeciach, ale mowi tak szybko i urywa koncowki slow ze nic nie rozumiem! Ale przedmiot wydaje sie mega interesujacy, zreszta sam powiedzial, ze mamy sie nie poddawac, jak przezyjemy pierwsze 2tyg to bedzie z gorki.

Zapisalam sie na Cross Country (biegi terenowe), w poniedzialek mam wizyte u lekarza, zeby zrobic badania fizyczne i w sumie chyba od wtorku zaczynam! Wszyscy z cross country juz wiedza ze mam do nich dolaczyc i sa strasznie podekscytowani, a ja nigdy nie biegalam jakos zawodowo! hahaha Ale trener jest przemily i ze mna rozmawial i w sumie sama swoja osoba tak mnie zachecil ze sie nie nie zawahalam sprobowac :)

Ogolnie to moja top szafka (u gory) jest w samym centrum szafek footballistow, wiec za kazdym razem jak do niej ide wszyscy sie patrza. Z tego co slyszalam to Colten (jeden z glownych) pierwszego dnia jak mnie zobaczyl cos krzyknal do chlopakow, co oznaczalo ze sobie mnie rezerwuje. W kazdym badz razie jak nie radze sobie z szafka, wszyscy inni sie wycofuja i osacza mnie Colten, ktory otwiera mi szafke i siedzi ze mna na ekonomii.
W piatek po szkole od razu pojechalismy samochodem Kendall do domu Lizzy (host mama foreigns z Argentyny i Belgii) i siedzielismy tam do 19. Potem pojechalismy na pierwsza w tym sezonie gre footballu. Football o wiele lepszy niz baseball! haha :D Smiesznie bylo, strasznie udany dzien mielismy wszyscy i byl to jeden z tych dni, gdzie moglam poznac prawdziwe amerykanskie zycie nastolatkow :D

W sobote mialysmy isc na noc do Kendall, ale ze wystapily problemy to pojechalismy cala rodzina do Kentucky. Najpierw do sklepu, a potem do kina na Teddy Bear. Bilet byl okropnie drogi bo 9$ za seans w sali teatralnej, ale film byl warty ceny. Jutro zamierzamy z Jerry'm w koncu wsiasc na Jasmine i pojezdzic konno :) A od poniedzialku znow szkooola.
Na ten weekend jako jedyna ze wszystkich mialam zadania domowe z trzech przedmiotow. 

Zdjecia:

Srodowy festyn, Jase i Jayllyn

Red cups

Easy, ktory spedzil dwa dni w moim pudle ktory byl paczka z Polski!

Football


Od lewej: Kendall, Jaci, Juan (argentyna), Lauren

Kawalek mojej wyprawki do szkoly

Kentucky. By Jerry

Kino :)

wtorek, 7 sierpnia 2012

Skatepark, baseball game, fake reality, 2days left

W ostatnia sobote spedzilismy wszyscy razem caly dzien po za domem. Pierwszym celem podrozy byl skatepark, poniewaz Matej jezdzi od 7lat na desce. Spedzilismy tam jakos dwie godziny z czego pierwsza godzina minela na tym ze Matej stwierdzil ze ostatnio mial dluga przerwe w jezdzeniu i musi sie rozgrzac. Wynudzilam sie jak mops, nie bylo klimatyzacji, umieralam z glodu i z nudow razem z Lauren wyszukiwalysmy hot boys, ale niestety siedzialysmy na gorze, a ja mam krotkowzrocznosc wiec po zejsciu na dol wszyscy hot boys okazali sie ochydni.
Nastepnie pojechalismy do jakiegos baru, ktorego nazwy nie pamietam. Nawet nie wiem czy to byl bar. Nie mam pojecia jak mam nazywac tutaj miejsca, w ktorych jemy, bo restauracje to nie sa, typowe bary tez nie. Takie fastfoodowe miejsca do jedzenia :D haha w kazdym badz razie placilo sie tam za wejscie i jadlo ile chcialo. Wreszcie zjadlam cos zdrowszego! Niestety po salatce i kurczaku zauwazylam ollbrzymia czekoladowa fontanne, milion ciasteczek i innych przepysznych czekoladowych rzeczy...tak czy siak wszyscy sie ze mnie smiali bo objadalam sie ta czekolada i bylam cala nia usmarowana (a przeciez odkad tu jestem ciagle narzekam ze wszystko maja za slodkie).
Po jedzeniu pojechalismy na baseball game. Siedzenie na dworzu bez klimatyzacji jest tutaj tragiczne. Gra sie jeszcze nie zaczela a ja juz bylam cala mokra, zmeczona, spragniona i chcialam do domu pod prysznic. Poszlysmy z Lauren i Jaci (przyjaciolka Lauren) kupic dla mnie pilke Ottersow i w drodze powrotnej dwoch graczy rozdawalo autografy. W koncu mialam mozliwosc zobaczyc ladnie wygladajacych mezczyzn! Obdarowalam wiec jednego z nich swoim pieknym usmiechem, co zaowocowalo odpowiedzia :D Potem ciagle na boisku wyszukiwalam mojego playera 31.
Gra byla nudna, nie mam pojecia o co w niej chodzi, nawet nie chce. Ottersi wygrali jakos 40:0. Po grze byly faerwerki i poszlismy na pole zebym dostala podpisy na swoja pilke. Oczywiscie od razu wepchnelam sie w kolejke zeby pierwszy podpis byl od niego. Nawet chwile porozmawialismy! Jak tylko sie zorientowalam ze stanelam w kolejce pod prad poszlam na koniec i zbieralam podpisy od reszty druzyny ciagle czujac jego wzrok na sobie. Potem moja rodzina zmusila mnie do zrobienia sobie z nim zdjecia. Takim sposobem dowiedzial sie ze jestem foreign exchange student from Poland, co bardzo go ucieszylo. W drodze do samochodu Jerry(host tata) powiedzial ze i tak wygladam jak pietnastolatka wiec nie ma szans...
To byl szalony dzien, wszyscy poszli spac kolo 2 a w niedziele musielismy miec lazy day zeby zregenerowac sily.
Wczoraj poznalam dwoch nowych foreigns z Belgii i Argentyny. Sa tutaj tylko na 5msc i beda chodzic z nami do szkoly. Missy ciagle powtarza ze to na pewno bedzie szalone pol roku. Siedzieli u nas w domu do 24. Uroczy :) Po obejrzeniu life show siedzialam z Lauren u niej w pokoju do 4:30 az zapukal Jerry i powiedzial ze czas sie zbierac bo Lauren pracuje jako babysitting i jechala do pracy. Ledwo dzisiaj zyje, chce spaac. Pojechalismy do szkoly zaplacic za schedule i dostalam regulamin. Ta szkola jest gorsza niz moja w Polsce. Najlepiej zebym chodzila w worku na ziemniaki i kaloszach.
Ogolnie to jeszcze chciabym sie szybko odniesc do jednej z czesci tytulu. Darrian (brat) dzisiaj uzyl slow ze ich amerykanska rzeczywistosc to fake. I musze przyznac ze im dluzej tu jestem tym bardziej widze jak zycie tu wyglada. Nie wiem jak inni foreigns, ale ja nie mialam pojecia ze wydatki na miejscu beda tak kolosalne. Musze placic za wszystko. Tymbardziej ze jestem seniorem i w tym roku bedzie tego 2 razy wiecej niz w normalnej klasie. Staram sie jakos wszystko poukladac w glowie, ale narazie panuje chaos. Chcialabym chodzic na jakis sport, ale nie ma nic co mnie interesuje, po za tym wszystko kosztuje, czeka mnie jeszcze duzo wycieczek do parku rozrywki, Chicago, Waszyngtonu, NY, bede musiala kupic stroj na graduation, wydac pieniadze na przygotowania do Christmas Dance i Prom. I jak to wszystko zbieram do kupy, ze nawet jak zachoruje to musze wydac jakies 100$ na lekarza, glowa peka. Na szczescie moja rodzina tutaj jest bardzo kochana i pomocna i rozmawiamy o wszystkim. Missy bardzo mi pomaga rozwiazywac pewne dylematy, mam oczywiscie tez zawsze pod reka mame, ktorej zdanie jest najwazniejsze, wiec powoli i wszystko ogarne.
Poki co korzystamy z ostatnich dni wakacji, wczoraj przymierzalam sukienki na prom i christams dance ktore maja tutaj z poprzednich lat i mialysmy przy tym taki ubaw ze az chlopacy nas slyszeli z gory. Jest ciagle mnostwo smiechu i staramy sie nie myslec ze za 2 dni szkola...




Skatepark 

Z Lauren
Baseball

Lauren, ja i Jaci

Player 31


Droga powrotna. byl zepsuty wentylator a bylo nam z tylu zbyt zimno wiec stwierdzilysmy ze....zatkamy dziure moim butem :D


piątek, 3 sierpnia 2012

To juz tydzien!

Wreszcie mam mozliwosc napisania tutaj nowej notki! Kupilam nowego laptopa (nie ma polskich znakow) wiec od teraz posty powinny pojawiac sie w miare regularnie. Czekalam tak dlugo, bo laptopy dostajemy od szkoly i myslalam ze bede mogla go uzywac jak swojego wlasnego, ale facebook i te wszystkie inne sprawy beda z blokada wiec stwierdzilam ze nie ma co narzekac, tylko czas zainwestowac w nowy komputer :)
Ostatni tydzien byl szalony! Minal tak szybko ze nie wiem kiedy. I juz nie pamietam co bylo po kolei kazdego dnia! Ale moze zaczne od lotu...:)
Na lotnisku w Warszawie bylo male zamieszanie bo okazalo sie ze do mojejwizy J-1 moge miec tylko jedna walizke ktora wazy 23kg. moja walizka wazyla jakos 27kg wiec musialam zaplacic 75euro za nadwage. Cena jest niezalezna od ilosci kilogramow....bylam bardzo zla ze zostawilam polowe moich ciuchow w domu i mama musiala zaplacic kolejne pieniadze za wyslanie paczki, gdzie moglam wlozyc do walizki to wszytsko bo  i tak placilam za nadwage!
Lot do amsterdamu - nuda. Na lotnisku w Amsterdamie przy odprawie zgarnal mnie officer i chwile porozmawialismy o moim wyjezdzie. Pytal sie czemulece, dlaczego chce sie uczyc w USA itd. Byl przesympatyczny :) Amsterdam-> Detroit, siedzial obok mnie cudowny chlopak z Canady! hahaha nie rozmawialismy ale byl uroczy :) Opdrawa w Detroit byla rownie przyjemna co w Amsterdamie. Amerykanie tutaj sa tacy mili! Detroit -> Evansville lecialam rozklekotanym samolotem i siedzial obok mnie pan w podeszlym wieku ktory nosil polskie nazwisko. On tez byl przemily rozmawial ze mna i dyzo wypytywal. Wszyscy tutaj sa zainteresowani Foreigh Exchange Students :D
W pieewszych dniach staralam sie przywyknac do czasu, ciagle bylam senna. Ale sie nie nudzilam! Lowilismy ryby, bylam na basenie z moim host rodzenstwem, jeden caly dzien spedzilismy na zakupach, bylam w szkole ale procz zwiedzania nie dostalam zadnych informacji bo nie bylo jakiejs tam sekretarki. Wczoraj przylecial kolejny foreign ze slowacji 'Matej' ktory mieszka ze mna na pietrze i mamy wspolna lazienke :) Nie jest zbyt rozmowny ale  mysle ze musi przywyknac. Ja sie czuje tutaj od pierwych minut jak we wlasnym domu.Kocham moja rodzinke, bardzo swobodnie sie przy sobie czujemy. W koncu rozmawiamy ze soba codziennie od marca! To dziwne ale nawet ani razu nie zatesknilam za domem....ciekawa jestem kiedy zaczne choc troszke tesknic.
Ciagle sie smieje tutaj az mnie brzuch boli! haha :D I moj jedyny problem to jedzenie. Same fast foody...musze przywyknac, zapoznac sie z tutejszym jedzeniem i mysle ze moja rodzinka musi przywyknac...noo jestem troche wymagajaca. Dzisiaj najprzyklad bylo male nieporozumienie, bo napoje tutaj saa baardzo slodkie, ostatnio wzielam sobie sok pomaranczowy i byl idealny. Za kazdym razem jak jedziemy do miasta zatrzymujemy sie w pobliskich fast foodach i kupujemy picie, a ze jest nas duzo to kazdy bierze mniej wiecej to samo. Ja chcialam sok pomaranczowy bo nie wiedzialam ze jest o wiele drozszy niz zwykle napoje...po prostu musze sie dostosowac i wiem to ale ciezko jest czasami zamiast czegos zdrowego i pozywnego byc zmuszonym do wybrania czegos tanszego i niezdrowego. Ale rozumiem to...przez ostatnie 18lat zylam w domu z malutka iloscia osob, tutaj jest nas duzo wiec trzeba trzymac sie regul i juz :) Byleby mnie przytyc hahaha
Bylam dzisiaj w szkole i mam juz wybrane przedmioty i dostalam szafke! :)

I Semestr:
1. Dance Performance (ide na jedna zajecia i decyduje czy zamieniam na Web Design czy zostaje)
2.Sociology
3. Algebra II
4 .BMF Economics
5. Honors English 12
6. Spanish I
7. Yearbook

II Semestr:
1. Dance Performance
2.Psychology
3.Algebra II
4.USGovernment
5. Honors English 12
6.Spanish I
7. Yearbook

Po szkole oczywiscie bede chodzic na jakis sport. Szkola jest mala nie ma zbyt duzego wyboru...tylko siatkowka, koszykowka i pilka nozna....no i bieganie, cos co wezme prawdopodobnie. Ale mam nadzieje ze uda mi sie zapisac na zajecia taneczne w pobliskim miasteczku :)


Teraz troche zdjec:
Dzien zakupow


Moj yellow bus ktory bedzie mnie wozil do szkoly ;D

Baasen :)

Stroj Darriana :D

Moj host tata ! :)

Odebranie Mateja z lotniska

Przed szkola z moja host siostra Lauren

W oczekiwaniu na Mateja

Zycie tutaj jest spelnieniem moich marzen :) Czuje sie jak prawdziwa amerykanska nastolatka, ktora ma wszystko co daje jej szczescie. Codziennie wieczorem chodzimy czyscic, karmic i oswajac konie. Moj host tata powiedzial ze niedlugo troche sprobujemy pojezdzic na nich.
Jutro jedziemy na baseball game i poznam najlepsza przyjaciolke Lauren ktora juz zdazylam bardzo polubic (rozmawialysmy na skype itd.). Szkola zaczyna sie 9 sierpnia, co troche sprawia ze sie stresuje ale mam nadzieje ze bedzie dobrze :D

Na drugi dzien pobytu tutaj obudzilam sie i lezalam na lozku rozgladajac sie i podziwiajac swoj cudowny pokoj, widok za oknem..wszystko! Uswiadomilam sobie wtedy ze juz wiem po co byly mi potrzebne te wszystkie wylane lzy, klotnie, smutki i okropne dni; po co moj ostatni tydzien pobytu w Polsce byl jednym z najgorszych w moim zyciu.....wlasnie po to zebym mogla lezec w swoim pokoju, bedac na drugim koncu swiata i byc najszczesliwsza osoba na ziemi :) Teraz juz troche ochlonelam ale przez pierwsze dni wciaz musialam sobie w glowie odtwarzac mape i uswiadamiac ze tak! Jestem za oceanem. Zdjecia nie oddaja nawet polowy tego jak ladnie tu jest...jak bardzo idealnie.